Spowrotem w Kansas. Przygoda w Washington. Miejsce Ukrycia

Wczoraj po kolejnych godzinach spedzonych w powietrzu, w koncu wyladowalam w Washington. Dobrze bylo byc w Polsce i z rodzina, i dobrze byc spowrotem w Ameryce. Na lotnisku w Washington okazalo sie, ze jestesmy spoznieni, i ze w ogole kolejki przy odprawach (paszportowej, celnej i ochrony) sa potezne! Tak wiec spodziewalam sie, ze nie zdaze zlapac mojego lotu do Kansas City. Mialam juz wizje przed oczami spedzania nocy na lotnisku. Byla to wizja przerazajaca, gdyz bylam przerazajaco zmeczona i wszystko, o czym marzylam, to znalezc sie w moim lozku. Moj lot byl o 4:50pm, a na poklad wsadzano ludzi o 4:30pm. Ja wyszlam ze wszystkich odpraw o…4:47pm! Normalnie nawet bym nie probowala robic tego, co zrobilam, ale jakas z-nieba-zeslana kobieta zapytala, jakiego lotu szukam. Po czym dala mi numer Bramy, z ktorej moj lot wlasnie odchodzil i powiedziala: “Biegnij, dziewczyno, biegnij!”. Jakims cudem jej slowa dodaly mi nadnaturalnych skrzydel i nagle znalazlam sie w roli Kevina z “Kevin sam w Nowym Yorku”, biegnac jak szalona przez tlum i caly terminal, ktory powiedzmy sobie szczerze: jest DLUGI w Washington… Ledwo zywa z ciezkim plecakiem i torebka dotarlam do Bramy, w ktorej odprawa oczywiscie juz dawno byla zamknieta. W tej samej chwili dobiegl inny mlody mezczyzna – rowniez spozniony. Pan w Bramie oczywiscie powiedzial, ze oczywiscie samolot juz opuszcza lotnisko i juz za pozno. Po czym ni z tego niz owego chwycil za telefon i zadzwonil do samolotu. Zaszokowany wykrzyknal: Pozwola Wam wejsc, tylko biegnijcie! Otworzyl security drzwi i poprosil tylko szybko o bilety! Ja nie mialam biletu, bo go mialam wydrukowac tam, na co oczywiscie nie bylo czasu. Czlowiek sie za glowe chwycil i zaczal mi drukowac bilet, a ja nie moglam znalezc nawet mojego paszportu. Po czym wbiegl ze mna w security. Gdy dotarlismy na dol, samolot byl juz wlaczony an maxa, nie bylo schodow, zalokowane drzwi, usuwali wlasnie klocki ochronne z kol…jednym slowem gotowy na lot. Tak, wiec czlowiek, ktory ze mna zbiegl powiedzial: sorry, za pozno i zaczal mnie wycofywac. W pewnej chwili zlapalam na sekunde wzrokiem twarz kapitana spoza jego malutkiego okna i… ku zdumieniu wszystkich zaczal wymachiwac i wydawac instrukcje, zeby przywiezc i ustawic schody na powrot, odlokowac drzwi i przyjac mnie na poklad!!! Wszyscy w szoku i niezbyt zadowoleni, ale musieli wykonac rozkaz i tym sposobem znalazlam sie na pokladzie! Haha! To byl cud i wzgledy z nieba! Bog jest tak dobry. Niestety przez ten caly pospiech zostawilam moj paszport gdzies w obrebie Bramy i od rana wydzwaniam do Washington i do moich lini lotniczych o zgubie. Jeszcze nie znalezli :( Polecam sie modlitwie.
Dzis juz mnie jetlag bierze i oczy mi sie kleja, pol spie, a pol nie moge spac, wiec dziwnie…jak zazwyczaj, wiec w sumie jestem zaskoczona juz. Posprzatalam w pokoju, zrobilam male pranie, zjadlam i pogadalam ze wspollokatorka. Stacey wpadla na godzinke w przerwie, zeby sie zobaczyc. Zadzwonili do mnie i poprosili, zebym jutro sie dzielila na oficjalnym spotkaniu nowych studentow miedzynarodowych w IHOPU, wiec przydaloby sie przygotowac, ale mi mozg nie funkcjonuje i co probuje usiasc to zasypiam. Poza tym mam spotkanie jutro tez z moim liderem proroczego zespolu, w sobote z liderka domu modlitwy w Kanadzie, bo jest teraz w IHOP i tak to moge zapomniec o spedzeniu przynajmniej 3ech dni przed rozpoczeciem szkoly na odpoczynku… Ciesze sie, ze dzis sie na nic nie zgodzilam i zaraz pakuje sie do lozka. Ponad wszystko potrzebuje czasu z Bogiem. Tutaj musze nadmienic, ze o dziwo – mam zawsze swietny czas modlitwy i medytacji nad Slowem Bozem w samolocie! Zawsze czuje bliskosc Pana! Do momentu, w ktorym jestem juz wykonczona i nie czuje nic, tylko mi glowa spada w pol-snie… :) Kocham fakt, ze nikt i nic nie moge oddzielic mnie od mojego Pana. Niezaleznie gdzie jestem, moge w kazdej chwili rozmawiac z nim, zostac pocieszona, dotknieta, podniesiona, moge slyszec Jego glos. Rzym. 8 – NIKT NIE MOZE ODDZIELIC MNIE OD MILOSCI CHRYSTUSOWEJ! Nawet w tlumie ludzi, nikt nie moze wejsc w moja dusze i zabrac tego miejsca ukrycia, w ktorym jestem tylko ja i On. Ha! Kotwica dla mojej duszy…

Odpowiedzi: 8 do “Spowrotem w Kansas. Przygoda w Washington. Miejsce Ukrycia”

  1. Małgosia mówi:

    Madziu, niesamowite miałaś przeżycia na lotnisku – to faktycznie cud, ze wsiadłaś do tego samolotu:)
    Pamiętam w modlitwie o Twoim zagubionym paszporcie.

  2. Jagata mówi:

    Wierzyć sie nie chce :) jednym słowem Kapitan miał fantazję, ciekawe czy w tym momencie myślał co robi ?

  3. Agnieszka Kabat mówi:

    Run Forest, run!

  4. Agnieszka Kabat mówi:

    Zgubienie paszportu musisz na policję zgłosić albo do ambasady – (tam najwyżej Ci powiedzą, że musisz na policję, czy gdzie tam u nich się zgłasza). Na paszport ktoś może kredyt wziąć itp. w sensie – podszyć się.

  5. Marta mówi:

    Magda, modlimy się o Ciebie! Ale proszę napisz jak z paszportem?
    Gorąco pozdrawiamy i modlę się, aby Bóg Cie błogosławił wg bogactwa swego!

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.