Bycie misjonarzem zawiera w sobie bol. Bol stalego opuszczania tych, ktorych kochamy. Bol wyjazdow i budzenia sie rano nie pamietajac, gdzie jestes. Bol niemozliwosci nazwania jakiegokolwiek miejsca na ziemi: “domem”…
Tak bardzo zawsze utozsamialam sie z Hbr. 11 i 12, ale teraz nie jest to tylko realnosc w moim sercu, ale dotyka to mojego realnego zycia i realnych emocji, co nie jest latwe.
Wciaz jednak rozbrzmiewa w moich uszach wezwanie z Ps. 45 do opuszczenia tego, co mam opuscic, aby przylgnac do Jednego i aby byc jak kadzidlo przed Jego obliczem dniem i noca.
Wiem, ze bedzie warto…skosztowalam i zobaczylam, ze Pan jest dobry i warty tego wszystkiego. Amen.
“Nie ma juz odwrotu,
podjelam decyzje,
tym razem daje cale moje zycie…” Kim Walker “Zawierzam”